Chudą być….

Dążenie do wymarzonej sylwetki musi mieć swoje granice. Ma sens dopóki nie odbywa się kosztem zdrowia. Wierzę również, że każdy z nas ma zaprogramowaną ilość tkanki tłuszczowej, przy której czuje się najlepiej. I nie chodzi mi tutaj o to, że ktoś akceptuje swoją nadwagę i uparcie powtarza, że kocha swój tłuszczyk. Często nie podobają nam się niedoskonałości naszego ciała w postaci większych ud, pupy, czy też upartych boczków. Okazuje się jednak, że pozbycie się ich, może zrobić więcej szkody niż pożytku. Niestety dzisiejsze standardy nie ułatwiają nam życia…

Poczytaj, pomyśl i przewartościuj swoje priorytety…

Ah chudą być…

(by Monika Skuza)

Obraz kobiety na przełomie wieków uległ niesamowitej zmianie. Wiele z Was obwinia kierowany w mediach kult szczupłej sylwetki jako przyczynę własnych kompleksów i powód do walki z nadwagą. Co prawda zauważam na pozór pozytywną zmianę w całym modelu nowoczesnej kobiety wysokorozwiniętego kraju. Jeszcze nie tak dawno musiała być chuda. Teraz to za mało. Musi być nie tylko szczupła, ale dodatkowo silna. Nie tylko chuda, ale również wyrzeźbiona. Nie jest to trend dominujący, ale zauważalny. A co gorsze, na wierzchu tego podejścia pojawia się racjonalizujący argument zdrowia. Zdrowe odchudzanie, zdrowe ciało, zdrowa dieta, zdrowy styl życia itd. I nie byłoby w tym nic złego gdyby taka szczupła kobieta była najbardziej optymalnym przykładem zdrowia. Nie jest.

Postrzeganie kobiecego ciała

Nasze postrzeganie kobiety i ocenianie jak bardzo gruba jest, totalnie mija się z biologicznym i ewolucyjnym punktem widzenia. Przeciętnie modelka lub atletka mają ok 17-18% tkanki tłuszczowej. Poziom poniżej 12% dla wielu kobiet jest już śmiertelny. Okres zanika ok. 18% tkanki tłuszczowej, czasem nawet przy wyższym poziomie, w zależności od siły organizmu, metabolizmu i pracy jajników. Niektóre kobiety są naturalnie chude, i nie wywołuje to żadnych zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu. Większość nie jest. Sporo kobiet mając prawidłowy poziom tkanki tłuszczowej próbuje na siłę odtłuścić się do wybranego wzorca. Niewiele zdaje sobie sprawę, że te ostatnie kilka procent tłuszczu, zwłaszcza ten wokół bioder, pośladków i ud, który jest charakterystyczny dla naszej płci, jest niezbędne dla dobrego zdrowia i samopoczucia.

Po co nam tkanka tłuszczowa 

Tkanka tłuszczowa nie tylko pozwala nas chronić przed głodem (dużo bardziej niż mężczyzn), ale również daje biologiczną pewność, że kobieta będzie miała wystarczająco składników odżywczych oraz energii do posiadania potomstwa. Tłuszcz jest też niezbędny aby DHA prawidłowo docierało do płodu. 

Ewolucyjnie kobiety są stworzone do zachodzenia w ciążę i rodzenia dzieci, stąd kwestia płodności jest niezwykle istotna. Najbardziej płodne kobiety to te powyżej 22% tkanki tłuszczowej, nie te najszczuplejsze…wiele badań dodatkowo wskazuje, że kobiety uważane obecnie za grube (25%-29% tkanki tłuszczowej) są dużo zdrowsze i żyją dłużej niż kobiety o niższej wadze. Poniżej 19-20% tkanki tłuszczowej wiele z nich odczuwa objawy takie jak: depresja, bezsenność, spadek libido, problemy z włosami, paznokciami i cerą, niedoczynność tarczycy czy bezpłodność. I to właśnie brak tego tłuszczu w strategicznych miejscach u kobiety może być przyczyną.

Konsekwencje niepotrzebnej redukcji 

Co więcej, sam proces pozbywania się niechcianego tłuszczu wywołuje sporo komplikacji zdrowotnych. Niezależnie od sposobu: restrykcyjna kalorycznie dieta, brak tłuszczu w jedzeniu, niskowęglowodanową dieta czy forsowne ćwiczenia wpływają na zdrowie psychiczne, poziom energii, jakość snu, sygnały wysyłane przez insulinę i leptynę, aktywność tarczycy, detoks itd. Każda redukcja jest stresem i wysyła do ciała sygnał o konieczności samoobrony. Dlatego wiele kobiet po rozpoczęciu odchudzania zaczyna tyć. Nasze ciało po prostu nie daje sobie rady z taką ilością stresorów, zwłaszcza że kobiety mają tendencję do restrykcyjnego przestrzegania zaleceń, zarówno dotyczących jedzenia jak i aktywności. 

Jest więc granica, gdzie odchudzanie nie jest nam potrzebne ze względu optymalnego zdrowia czy jakości życia, ale ma zadowolić nasze ego i zbliżyć nas do modelu atrakcyjności kreowanego przez społeczeństwo.

I dalsze skutki… 

Cena jaką za to płacimy nie jest tylko kwestią naruszenia naturalnej równowagi organizmu, ale też wpływa głęboko na naszą psychikę nie pozwalając nam po prostu czuć się dobrze. Raz gdy myśli o konieczności nieustannej walki i kontroli opanują naszą głowę, nie ma już odwrotu. Chęć posiadania wymarzonej sylwetki będzie silniejsza niż zdrowy rozsądek, zagłuszy każdy sygnał ostrzegawczy, który wysyła nam ciało i da motywację do szukania idealnego sposoby, aby tylko zbliżyć się do celu. Stąd na forach często czytam o magicznych sposobach na odchudzanie obejmujących: preparaty naturalne pomagające w redukcji, wykańczające diety i głodówki, stosowanie niebezpiecznych suplementów i wspomagaczy itd. I wszystko dla wyglądu…nie, nie mówię, że to próżne, wierzę że świat jest próżny i nie mam nic przeciw, dopóki nie obraca się to przeciwko nam. Bo na końcu tego wszystkiego, za parę lat konsekwencje naszego postępowania będą dużo większe, niż chwilowa radość z posiadania wymarzonego rozmiaru. Niestety szkody mogą być nieodwracalne.

Co robić?

Rozwiązanie jest proste: skupić się na zdrowiu. Oznacza to nie tylko dbanie o własną dietę, sen, relaks ale również i może przede wszystkim akceptację własnego ciała. Niewiele z nas tak naprawdę lubi siebie, i najczęściej z powodu niedoskonałości w naszym wyglądzie. Ile z Was nie lubi siebie, bo jesteście nerwowe i kłótliwe…a ile z powodu za grubych nóg i za dużego brzucha? Nie mówię, że nie są to istotne kwestie, ale nie powinny mieć priorytetu nad naszym zdrowiem. To nasze ciało decyduje przy jakiej wadze czuje się i funkcjonuje najlepiej. To nasze ciało decyduje kiedy jest głodne lub zmęczone. Nie nasze oczy czy rozmiar kostiumu kąpielowego. Naszym zadaniem jest słuchać sygnałów wysyłanych przez nasz organizm i reagować. Być może kiedyś społeczeństwo również dojdzie do takiego wniosku, ale kto z nas ma czas czekać? Może czas odciąć się do powszechnie przyjętych norm i zacząć walczyć o własne szczęśliwe, silne, zdrowe ciało, o prawidłowo funkcjonujący organizm, pozytywne emocje, spokój ducha i przede wszystkim o pozbycie się tej okropnej presji, która ciąży każdego dnia wielu kobietom od momentu wstania, przez każdy posiłek, aż do nocy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s